
7 Skutecznych Sposobów na Marketing dla Dewelopera
...
Czy reklama nieruchomości na autobusie się opłaca? Sprawdź, kiedy wspiera sprzedaż mieszkań, buduje rozpoznawalność i wzmacnia inwestycję.
Reklama nieruchomości na autobusie brzmi dobrze, ale pytanie nie powinno brzmieć czy wygląda efektownie, tylko czy realnie wspiera sprzedaż mieszkań.
Masz inwestycję.
Masz budżet marketingowy.
Masz cel sprzedażowy.
I w pewnym momencie ktoś rzuca pomysł, żeby wejść w reklamę na autobusach.
Na papierze to wygląda mocno.
Duży format.
Miasto.
Ruch.
Widoczność.
Tylko że deweloper nie kupuje reklamy po to, żeby było ładnie.
Deweloper kupuje reklamę po to, żeby zwiększyć rozpoznawalność inwestycji, podnieść liczbę zapytań i finalnie sprzedać mieszkania.
Ja patrzę na to bardzo prosto.
Reklama na autobusie może działać.
Ale nie działa zawsze.
I na pewno nie działa sama.
Autobus porusza się dokładnie tam, gdzie porusza się Twój klient.
Mija osiedla.
Mija centra biurowe.
Mija szkoły.
Mija sklepy.
Mija główne trasy dojazdowe.
To oznacza jedno.
Twoja inwestycja zaczyna żyć w codziennym krajobrazie miasta.
A to ma znaczenie, ponieważ mieszkanie nie jest impulsem zakupowym.
Nikt nie kupuje lokalu po jednym kontakcie z reklamą.
Najpierw musi pojawić się skojarzenie.
Potem zaufanie.
Potem zainteresowanie lokalizacją.
Dopiero na końcu przychodzi lead.
Właśnie dlatego reklama outdoorowa może być mocna w branży nieruchomości.
Nie sprzedaje sama.
Ale buduje grunt pod sprzedaż.
Tak, ale tylko wtedy, gdy wiesz, po co ją robisz.
Jeśli celem jest szybkie wygenerowanie leadów tu i teraz, sam autobus raczej nie dowiezie wyniku.
Jeśli celem jest zwiększenie rozpoznawalności inwestycji, wzmocnienie marki dewelopera i wsparcie kampanii digitalowej, wtedy ten format może być bardzo sensowny.
To jest klucz.
Autobus nie powinien być traktowany jako osobny kanał sprzedaży.
Powinien być elementem większego układu.
Najlepsze efekty widzę wtedy, gdy reklama na autobusie pracuje razem z:
Wtedy klient najpierw widzi nazwę inwestycji w mieście.
Później wpisuje ją w wyszukiwarkę.
Następnie trafia na stronę.
Na końcu zostawia kontakt.
To ma sens.
To jest logiczny lejek.
Jeśli sprzedajesz mieszkania w konkretnym mieście albo w konkretnej dzielnicy, autobus może mocno wesprzeć kampanię.
Powód jest prosty.
Możesz pokazać inwestycję dokładnie tam, gdzie mieszkają albo przemieszczają się Twoi potencjalni klienci.
To szczególnie dobrze działa, gdy inwestycja jest kierowana do osób, które już znają daną okolicę.
Na przykład do mieszkańców tej samej dzielnicy.
Albo do osób z miasta, które chcą poprawić standard życia, ale nie chcą zmieniać lokalizacji.
W takim przypadku reklama mobilna nie jest przypadkowa.
Jest lokalna.
A lokalność w nieruchomościach sprzedaje.
Start kampanii to moment, w którym rynek musi usłyszeć o inwestycji szybko i wyraźnie.
Tutaj autobus daje przewagę, ponieważ pozwala błyskawicznie pojawić się w świadomości miasta.
Ludzie zaczynają kojarzyć nazwę.
Zaczynają rozpoznawać wizualizację.
Zaczynają łączyć projekt z lokalizacją.
A w nieruchomościach to już dużo.
Bo zanim klient zostawi numer telefonu, najpierw musi poczuć, że inwestycja jest prawdziwa, obecna i wiarygodna.
Nie każda kampania musi od razu domykać leady.
Czasem celem jest pokazanie skali.
Czasem chodzi o budowę wizerunku marki.
Czasem o to, żeby rynek widział, że deweloper działa aktywnie i ma mocną obecność.
Autobus dobrze robi właśnie ten efekt.
Daje poczucie skali.
Daje widoczność.
Daje powtarzalność kontaktu.
Dla marki deweloperskiej to nie jest detal.
To jest część budowania zaufania.
To jest pierwszy problem.
Jeśli budżet wystarcza na symboliczne działanie, lepiej odpuścić.
Outdoor potrzebuje skali i częstotliwości.
Jedna oklejka bez dobrego planu często daje bardziej efekt estetyczny niż marketingowy.
Jeśli klient ma zobaczyć inwestycję tylko raz, to za mało.
W nieruchomościach liczy się powtarzalność.
To jest drugi błąd.
Nie kupujesz autobusu, tylko uwagę konkretnej grupy w konkretnej części miasta.
Jeśli inwestycja jest na obrzeżach, a kampania jeździ głównie przez zupełnie inne strefy, to przepalasz budżet.
Jeśli sprzedajesz projekt premium, a trasy nie pokrywają się ze stylem życia grupy docelowej, to robisz zasięg bez jakości.
Trasa jest ważniejsza niż sama kreacja.
Naprawdę.
Autobus nie jest broszurą.
Nikt nie będzie czytał całej historii inwestycji na rondzie w godzinach szczytu.
Na takim nośniku działa prostota.
Nazwa inwestycji.
Jedna najmocniejsza korzyść.
Jasna lokalizacja.
Krótki adres strony.
Jeśli próbujesz zmieścić wszystko, odbiorca nie zapamięta nic.
Ja widzę tu pięć konkretnych przewag.
Im częściej klient widzi nazwę projektu, tym szybciej zaczyna ją kojarzyć.
A marka, którą się kojarzy, ma łatwiej na każdym dalszym etapie lejka.
Duża reklama w mieście daje sygnał, że inwestycja jest realna.
Nie wygląda jak przypadkowy projekt z internetu.
Wygląda jak coś dużego, obecnego i uporządkowanego.
To ważne, ponieważ w nieruchomościach lokalizacja jest często ważniejsza niż sama nazwa inwestycji.
Autobus może wielokrotnie pokazywać tę samą nazwę w tym samym miejskim kontekście.
To wzmacnia skojarzenie.
Dobra reklama outdoorowa podbija efekty działań online.
Klient, który wcześniej zobaczył nazwę inwestycji w mieście, chętniej kliknie reklamę w wyszukiwarce albo na Facebooku.
To jest efekt, którego nie widać od razu w tabelce, ale czuć go w kampanii.
Jeśli chcesz w krótkim czasie zaistnieć w mieście, autobus daje taki efekt.
Nie musisz długo tłumaczyć rynku, że inwestycja wystartowała.
Rynek po prostu zaczyna ją widzieć.
Żeby było uczciwie, ten format ma też ograniczenia.
Masz kilka sekund.
To nie jest miejsce na skomplikowaną argumentację.
Dlatego autobus nie nadaje się do tłumaczenia całej oferty.
Da się to mierzyć.
Ale nie tak łatwo jak kampanie nastawione na formularze i kliknięcia.
Potrzebujesz osobnych numerów, dedykowanych adresów i monitorowania wyszukiwań brandowych.
To trzeba powiedzieć wprost.
Autobus nie zastąpi dobrej strony, dobrego doradcy i dobrego follow upu sprzedażowego.
Najpierw odpowiedz sobie na jedno pytanie.
Po co to robisz.
Czy chcesz:
Bez celu nie da się ocenić skuteczności.
Tutaj wygrywa logika.
Patrz na:
Nie planuj tego jak kampanii masowej.
Planuj to jak kampanię lokalną z dużą widocznością.
Dobra kreacja na autobusie jest brutalnie prosta.
Nie próbuje być sprytna.
Próbuje być czytelna.
Na takim nośniku powinny znaleźć się:
I tyle.
Im mniej chaosu, tym lepiej.
To jest moment, w którym zaczyna się prawdziwa skuteczność.
Jeśli ktoś zobaczy inwestycję na autobusie, a potem wpisze nazwę w Google, musi trafić dokładnie tam, gdzie chcesz.
Dlatego zadbaj o:
Bez tego outdoor zostaje tylko obietnicą.
Jeżeli nie mierzysz, to zgadujesz.
A w marketingu deweloperskim zgadywanie kosztuje.
Sprawdzaj:
To dobre pytanie, bo autobus nie zawsze będzie najlepszym wyborem.
Jeśli chcesz ruch i zasięg, autobus wypada mocno.
Jeśli chcesz spokojniejszy kontakt z reklamą, lepszy może być przystanek albo citylight.
Jeśli chcesz bardzo lokalnego uderzenia przy samej inwestycji, lepiej mogą działać nośniki blisko biura sprzedaży i samej działki.
Ja patrzę na to tak.
Autobus daje:
Przystanek daje:
Dlatego w praktyce często najlepsze nie jest pytanie autobus czy przystanek.
Najlepsze pytanie brzmi, jak je połączyć.
Ja nie patrzę na reklamę na autobusie jak na magiczne rozwiązanie.
Patrzę na nią jak na wzmacniacz.
Dobrze ustawiona kampania autobusowa:
Źle ustawiona kampania autobusowa:
Dlatego odpowied ź nie brzmi po prostu tak albo nie.
Odpowiedź brzmi:
tak, jeśli wiesz, jaki cel ma realizować i jak wpiąć ją w cały marketing inwestycji.
Hasła typu zamieszkaj lepiej albo wybierz komfort nic nie znaczą, jeśli nie są osadzone w konkretnej inwestycji i lokalizacji.
Jeśli klient nie zapamięta nazwy, nie wyszuka projektu później.
A wtedy tracisz najważniejszy efekt tej kampanii.
To jeden z najdroższych błędów.
Outdoor bez wsparcia online bardzo często traci potencjał.
Bez danych nie wiesz, czy kampania wpłynęła na zainteresowanie inwestycją.
Może działała świetnie.
A może nie działała wcale.
Bez pomiaru nie odróżnisz jednego od drugiego.
Tak, ale najczęściej pośrednio.
Najpierw buduje rozpoznawalność i zainteresowanie, a potem klient przechodzi do wyszukiwarki, strony albo kontaktu z biurem sprzedaży.
Tak, ale tylko wtedy, gdy dobrze dobierzesz trasy i komunikat.
Projekt premium nie potrzebuje szerokiego chaosu.
Potrzebuje właściwego kontekstu i jakościowego zasięgu.
Zwykle sens ma kampania, która daje czas na powtarzalność kontaktu.
Jednorazowe działania rzadko budują realny efekt pamięciowy.
Najlepiej nie wybierać jednego kosztem drugiego.
Autobus wzmacnia obecność inwestycji w mieście, a internet przechwytuje intencję i zamienia ją w lead.
Nazwa inwestycji, lokalizacja, jedna mocna korzyść i prosty adres strony.
To wystarczy.
Jeśli pytasz mnie, czy warto wejść w reklamę autobusową dla inwestycji mieszkaniowej, to odpowiadam jasno.
Tak, ale tylko wtedy, gdy traktujesz ją jako część strategii, a nie samotny kanał sprzedaży.
Ten format najlepiej działa wtedy, gdy chcesz szybko zbudować obecność w mieście, wzmocnić rozpoznawalność inwestycji i wesprzeć działania digitalowe.
Najgorzej działa wtedy, gdy próbujesz nim zastąpić cały marketing.
I właśnie dlatego reklama nieruchomości na autobusie może być bardzo dobrym ruchem.
Zarezerwuj darmową konsultację.
Założyciel i właściciel REND.PRO
Zapisz się już teraz do naszego darmowego RendProlettera i otrzymuj co tydzień 1 wiadomość e-mail z krótkim podsumowaniem najlepszych wpisów z naszego bloga oraz maile z niepowtarzalnymi ofertami, których nie znajdziesz nigdzie indziej!